Prawo finansowe

Informacja od bankiera jak doradztwo.

Z przeprowadzonego badania dla brytyjskiego odpowiednika KNF-u wynika, że konsumenci nie dostrzegają różnicy pomiędzy informacjami o produktach inwestycyjnych, a spersonalizowanym doradztwem inwestycyjnym. Również w Polsce element doradztwa inwestycyjnego w banku jest przyczyną nieporozumień a niejednokrotnie sporów sądowych.

Różnice pomiędzy informacjami na temat produktów inwestycyjnych, a zindywidualizowaną rekomendacją, polegają przede wszystkim na tym, że o ile w pierwszym przypadku klient otrzymuje informacje o produkcie, o tyle w drugim przekazywane rekomendacje uwzględniają jego indywidualną sytuację – a więc zasobność, cele inwestycyjne, czy apetyt na ryzyko. Problem w tym, że klienci instytucji finansowych są przekonani o tym, że otrzymywane od doradców informacje odnoszą się do ich indywidualnych sytuacji i stanowią rekomendacje inwestycyjne. Innymi słowy, człowiek który przychodzi do banku jest przekonany, że uzyskane informacje o produktach inwestycyjnych zawsze są adekwatne do jego indywidualnych potrzeb.

Z drugiej strony pracownicy instytucji finansowych szkoleni są, aby jak ognia unikać udzielania porad inwestycyjnych, oraz wielokrotnie informowani o bezwzględnym zakazie świadczenia doradztwa inwestycyjnego, które wymaga zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego. Paradoksalnie doradcy klientów zatrudnieni w bankach mają zakaz doradzania klientom w zakresie instrumentów finansowych, a dopytywani na salach sądowych o relacje z klientami za wszelką cenę unikają słowa „doradztwo”.

ISTOTA DORADZTWA INWESTYCYJNEGO

Rzecz jednak nie w tym, jakimi słowami określi się faktycznie wykonywane czynności, ale czym one są. Aby mówić o doradztwie inwestycyjnym koniecznym jest, aby instytucja finansowa miała przynajmniej świadomość o indywidualnej sytuacji klienta i na tej podstawie przedstawiała rozwiązania inwestycyjne. Jak wskazuje Komisja Nadzoru Finansowego w swoich stanowiskach wiedza ta nie musi być kompletna – wystarczy, że wiedza banku jest wystarczająca do indywidualnego zarekomendowania instrumentu finansowego.

Rekomendacja nie musi mieć również charakteru sformalizowanego, ani przyjmować wypowiedzi jednoznacznie wskazującej na dalsze działania klienta. Wystarczy, że z kontekstu wypowiedzi pracownika instytucji finansowej wynika, czy klient – przy uwzględnieniu jego indywidualnej sytuacji powinien kupić, czy sprzedać instrument finansowy. Właśnie w taki sposób do rekomendacji podchodzi KNF i tak jest ona odbierana przez klientów instytucji finansowej. Nieco inne spojrzenie na tę kwestie mają jednak same instytucje, które zgodnie twierdzą, że informacja to nie rekomendacja.

JEST DORADZTWO. NIE MA UMOWY.

Koronnym argumentem instytucji finansowych w sporach z klientami opartymi o świadczenie doradztwa inwestycyjnego jest brak umowy w formie pisemnej. Instytucje finansowe podczas sporów zgodnie twierdzą, że ponieważ nie zawarły umowy o doradztwo inwestycyjne, to nie może być mowy o świadczeniu takiej usługi, a roszczenie klienta związane z zakupem trefnych produktów jest bezzasadne. Klient w każdym [przypadku miał samodzielnie przeanalizować przekazane mu informacje i podjąć decyzję inwestycyjną.

Na salach sądowych dochodzi na tym tle niekiedy do zdumiewających zwrotów akcji. Pracownik banku zatrudniony na stanowisku „Wealth Managera” (Zarządzającego Majątkiem) i obsługujący przez kilka lat majętnych klientów nie wiedział co oznacza termin „Wealth Management” i utrzymywał, że obojętne mu było co miał napisane na pieczątce pod swoim nazwiskiem. Z kolei dyrektor segmentu Private Banking w jednym z banków przekonywał, że u nich nigdy nie było doradztwa inwestycyjnego. Następnie zapytany o informacje zawarte na stronie internetowej banku o świadczeniu usługi Wealth Management stwierdził, że to błąd marketingu.

Jakkolwiek podczas sporów z instytucją finansową klient dowiaduje się, że bank prowadził dla niego jedynie rachunek bankowy i wydał mu kartę płatniczą, albo że dom maklerski tylko przyjął formularz zapisu na obligacje – co ma wynikać z umów zawartych na piśmie, to warto pamiętać, że umowa o doradztwo inwestycyjne jest jedyną usługą maklerską, która nie wymaga zawarcia umowy w formie pisemnej.

Brak obowiązku formy pisemnej umowy o doradztwo inwestycyjne oznacza, że może być ona zawarta w dowolnej formie, w tym również ustnie, albo per facta concludentia, a więc poprzez faktyczne świadczenie usługi doradztwa inwestycyjnego.

DORADZTWO NIESIE ZA SOBĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Dalsza część artykułu dostępna jest na stronie dziennika Rzeczpospolita pod adresem:

https://www.rp.pl/Konsumenci/306099960-Informacja-od-bankiera-jak-doradztwo.html